Zdolność do zmiany.

Natura człowieka. Pierwotna cząstka. Zamiast tabula rasa, od chwil narodzin istnieje w nas pewien zaczątek osobowości. Cechy odziedziczone po rodzicach i pozostałych przodkach. Rzeczy, których nie jesteśmy świadomi w tak młodym wieku, ale które zaczynamy zauważać z czasem. Początek naszego „ja”. Początek istnienia na tym świecie. Tego życia. Od pierwszego uderzenia serca i do ostatniego tchu kształtujemy siebie. Kształtuje nas również otoczenie. Inni ludzie. Cały świat. Zmieniamy się. Ewoluujemy. Mniej lub bardziej dopasowujemy się do coraz to nowszych standardów.

Ale czy tak naprawdę się zmieniamy?

Głęboko zakorzenione wartości towarzyszą nam każdego dnia. Pewien zestaw zachowań i cech charakteru, który zbudowaliśmy po dziś dzień. Z tym wszystkim żyjemy, doświadczamy, funkcjonujemy. Z tym wszystkim przeżywamy kolejne lata, uczymy się nowych rzeczy, poznajemy nowych ludzi. Wszystko czego doświadczymy wpływa na nas. Ale czy zmienia to naszą naturę? Mówimy ładne słowa, myślimy, że jesteśmy zdolni do wielkich przemian i możemy żyć w całkowicie inny sposób. I gramy. Zakładamy maskę, mówiąc, że jesteśmy innymi ludźmi niż byliśmy dnia poprzedniego. Używamy mocnych słów, żeby podkreślić swoją zdolność do wielkich rzeczy. Ale tak naprawdę jesteśmy małymi ludźmi w przebraniu z wielkich słów, które mają ukryć nasze prawdziwe „ja”. Naszą naturę. Nosząc taką maskę, funkcjonujemy. Żyjemy. Robimy wszystko to, co robiliśmy do tej pory, ale lepiej. Bo przecież możemy być lepsi. Tak sobie wmawiamy. Tak twierdząc, wierzymy, że wszystko dookoła również jest skłonne do zmian. Skłonne do bycia lepszym, bardziej wartościowym. I tak wierzymy, że to kłamstwo, które wmawiamy sobie, w przypadku całego świata będzie prawdziwe. Ale kłamstwo powtórzone milion razy nie staje się prawdą.

Nie ma zmian. Pozostajemy dokładnie tacy sami, przez cały czas, jaki spędzimy wśród żyjących. Dokładnie tacy, jak nasza natura. Przy różnych okazjach przywdziewamy maski. Będąc introwertykami, wychodzimy do ludzi. Będąc złymi, udajemy dobrych. Mając skłonności do zdrad, udajemy wiernych. Będąc obojętnymi, udajemy oddanych. Zakładamy maski, zamiast być takimi jakimi jesteśmy każdego jednego dnia. Okłamujemy najbliższych, twierdząc, że będziemy innymi ludźmi. Ale po czasie natura wygrywa. Zaczynamy robić wszystko to, czego sztucznie próbowaliśmy się wyzbyć. Ale nikt nie potrafi oszukać samego siebie. Każdy w końcu wraca do korzeni własnej osobowości. Do tej pierwotnej cząstki mówiącej mu co ma czynić, jak żyć i właściwie kim jest i jakie jest jego zadanie w doczesnym świecie. Z powrotem stajemy się źli, zamykamy się w sobie, zdradzamy, przestajemy darzyć uczuciem. Po wielkich słowach zostaje tylko wspomnienie. Po niespełnionych obietnicach – smutek. Odchodzi również zaufanie jakim mogliśmy darzyć ludzi, dopóki nie wrócili do swojej pierwotnej natury.

Żyjemy licząc, że otaczający nas świat jest skłonny do zmian. Zamiast akceptować wszystko takie jakie jest, czekamy aż wszystko zmieni się tak, żeby odpowiadać naszym wyobrażeniom idealnego życia. I mylimy się. Bo nie taka jest natura. Nie taka kolej rzeczy. Ludzie zostają tacy, jacy zawsze byli. Świat zostaje taki sam. Zatacza ciągłe koła, zapowiadając zmiany, ale ostatecznie wracając do punktu wyjścia. I tak było zawsze i tak również będzie. Nieprzerwany wieczny cykl.

Akceptujmy ludzi jakimi są. Akceptujmy ich naturę. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego zrobić, to dajmy sobie spokój już na starcie. Przecież widzimy jacy są. Czy jesteśmy sobie w stanie pozwolić na to, żeby ich wady skrzywdziły nas w przyszłości, kiedy już ściągną maski? Czy sami z własnej woli jesteśmy gotowi nastawić się na przyszłe cierpienia? Czy jednak lepiej po prostu być chociaż raz w życiu szczerym samym ze sobą i żyć w zgodzie ze swoją naturą, nie krzywdząc przy tym innych?

Akceptujmy świat jakim jest. Nie zmienimy go. Żyjemy w erze ciągłych przemian. Erze powtarzających się historii, gdzie z góry możemy przewidzieć co się wydarzy. Jeśli marzymy o zmianie świata, to sami bądźmy tą zmianą, w zgodzie z własną naturą i przekonaniami. Nie przybierajmy masek. Nie próbujmy stawać się kimś, kim nie jesteśmy. Chociaż raz bądźmy prawdziwi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *