Wymarzone życie.

Każdy człowiek, który wie czego chce, ma pewną wizję idealnego życia. Warunków, jakie chciałby mieć przez resztę życia i do coś do czego będzie chciał dążyć. Miejsce zamieszkania, warunki, styl, znajomości, relacje, kariera. Mamy w głowie wiele aspektów naszego potencjalnego przyszłego życia, jeśli wszystko ładnie by się ułożyło oraz jeśli włożymy w to swoją pracę i energię. Jeśli mielibyście wskazać swój sposób na idealne życie, co by to było?

Od wielu latach w głowie siedziała mi pewna wizja mojego idealnego życia. Przede wszystkim mieszkanie w centrum Krakowa. Najlepiej przy samym rynku. Uwielbiam centrum, hałas i wszystko to co się dzieje w sercu miasta. Najchętniej wstając rano i otwierając okna, patrzyłbym na Sukiennice, Kościół Mariacki, lub Wawel. Ewentualnie na jedną z ulic odchodzących od rynku. Wychodząc z domu, siadałbym sobie na porannej kawie w jednej z kawiarni, równocześnie obserwując życie. Ludzi spieszących się do pracy i tych, których praca zaczęła się już wcześniej, żeby tacy jak ja mogli się rozkoszować świeżo paloną czarną. W towarzystwie espresso i dymu papierosa, otwierałbym laptopa, lub brał tablet do ręki i pisał. Tak. Chciałbym być pisarzem. Mógłby to być blog, którego właśnie czytacie. Może całkiem inny. Może byłbym jednym z redaktorów jakiegoś portalu. A może pisałbym książkę. Nie widzę się na pewno w roli poety. O ile poezję doceniam, to jednak nie byłbym w stanie jej tworzyć. Jednak w mojej wizji, moja przyszłość wiąże się z pisaniem. Świetną sprawą byłby nienormowany czas pracy. Wiadomo jednak, że musiałbym być oddany sprawie i mieć dobrze zorganizowany proces twórczy, żeby generować cały czas nowy content, czy zapełniać kolejne puste strony książki.

Marzy mi się ogórek. Pamiętacie stare Volkswageny busy? Po prostu piękność! Nie chodzi o jeżdżenie nim co dzień. Znaczy w sumie czemu nie, ale bardziej zależy mi na posiadaniu go na weekendy i urlopy. Zebrać rodzinkę, czy przyjaciół, czy po prostu dwuosobowy trip z córeczką w losowym kierunku jak będzie wolny weekend. Coś pięknego. Dużo miejsca na bagaż, nawet można by było w nim spać. Nic więcej nie jest potrzebne. A jaka klasa i styl! Eurotrip. To jest takie małe marzenie, albo po prostu cel sam w sobie. Kupić ogórka, odrestaurować go, wziąć córeczkę jak będzie trochę starsza i ruszyć na wycieczkę po Europie na dwa tygodnie, lub miesiąc. Zobaczyć miejsca, które zawsze chciałem zobaczyć, jak i pokazać młodej, że świat jest trochę większy niż jedno osiedle, miasto, czy kraj. Zrobić dla niej to wszystko, czego mi brakowało za dziecka. Jestem pewien, że by jej się to spodobało.

Nie każda część wymarzonego życia ma szanse spełnienia. Dostajemy od życia czasem pewne ciosy, które będą spowalniać nasz proces. Spotkamy ludzi, którzy podłożą nam kłody pod nogi, jak i również zrobimy to sami nie raz, czy dwa. Według większości populacji, na spełnianie marzeń mamy jeszcze dużo czasu. Całe życie przed nami. I tak dochodzimy do momentu, kiedy w pewnym wieku nie mamy siły podnieść się z łóżka, albo dostajemy diagnozę, że jesteśmy ciężko chorzy i zostało nam kilka miesięcy życia. Wtedy dopiero zdajemy sobie sprawę, jak bardzo nie doceniliśmy bezlitosnego upływu czasu. Ile lat zmarnowaliśmy myśląc, że mamy ich jeszcze dużo. Ile rzeczy nie zrobiliśmy, wierząc, że kiedyś znajdziemy czas, aby spełniać swoje marzenia. Czas to zasób, którego nie ma nikt z nas. Dobro, którego nie da się w żaden sposób kontrolować. Jedna z najcenniejszych rzeczy, która upływa ciągle w tym samym tempie 60 sekund na minutę, 24 godzin na dobę i 12 miesięcy rocznie. Ile lat zmarnowaliśmy? Ile okazji przepuściliśmy? Każdy z nas musi odpowiedzieć sobie na te pytania. Każdy musi przeprowadzić własny rachunek sumienia i dostrzec ile przed nim zostało czasu.

Średnia długość życia mężczyzn to około 70 lat, a kobiet około 80. Ja mam 28 lat za sobą. Wnioskując dalej, najprawdopodobniej wykorzystałem już jakieś 40% swojego limitu na tym świecie. Nie wdając się w szczegóły, wiem, że nie wykorzystałem w pełni czasu, który miałem. Wiem, że najpierw tkwiłem na uboczu będąc bardziej zamkniętym człowiekiem, jak i niosąc na barkach dużo większy ciężar niż teraz (dosłownie), co odbijało się tak naprawdę we wszystkich aspektach życia. Wiele lat zajęło mi, aby wreszcie się tym zająć i naprawić samego siebie. Ale to niestety tylko jedna z rzeczy. Mam ogromny problem z tkwieniem za długo w jednym miejscu. W konkretnej firmie. W konkretnym stanie świadomości. W problematycznych relacjach. I cały czas pomijam rzeczy niezależne ode mnie. Bo to czy ktoś narobi mi problemów, czy zrobi coś co zaszkodzi jakości mojego życia, to jedno. Ale za większość rzeczy jestem odpowiedzialny ja sam. Nikt mi nie karze tkwić w pracy, która nie daje mi pełnej satysfakcji. Nikt nie zabrania mi zarabiać większych pieniędzy i się rozwijać. Nikt nie wstrzymuje mnie przed zmianą mieszkania i poprawiania warunków swojego życia. Nikt nie zabroni kupić mi wymarzonego ogórka. Wszystko zostaje tylko w moich rękach.

Do ukończenia 30 roku życia został mi rok i 3 miesiące. Wiem, że jest to kluczowy okres w moim życiu. Im będę starszy, tym bardziej będę pogodzony ze stanem, w którym się znajduję. Im dłużej będę w czymś tkwił, tym bardziej będę uważał to za stan normalny i taki, który ma być i trwać. W ciągu najbliższego czasu czeka mnie wiele zmian. Wiele spraw do rozwiązania i wiele błędów do naprawienia. Rachunek sumienia już zrobiłem. Jestem w pełni świadom co robiłem nie tak. Wiem o złych decyzjach, które podejmowałem i o dobrych rzeczach, które mogłem zrobić, a nie zrobiłem. O ludziach, których próbowałem na siłę uszczęśliwiać, zamiast po prostu się od nich odciąć, bo ciągnęli mnie w dół jak kotwica.

Wiem co robiłem.

Wiem czego pragnę.

Wiem co chcę osiągnąć.

Liczy się to co mogę zrobić teraz, żeby kiedyś mieć to co sobie wymarzyłem.

S.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *