Wszyscy Cię kochają, kiedy nie żyjesz.

Za każdym razem kiedy umiera któreś z nas, nasze ciało idzie do piachu i zajmuje miejsce parkingowe na cmentarzu. Poza znajomymi i rodziną, nikt nie przejmuje się tym faktem, no bo dlaczego miał by. Co innego jeśli jest to osoba powszechnie znana, nawet jeśli zapomniana. To znaczy, że przykładowy artysta, czy z innego powodu znany człowiek, o którym ani się nie mówiło w ostatnim czasie, ani nawet nie specjalnie go lubiło, kiedy umrze, zostaje napędzana jego pośmiertna popularność. Ludzie zaczynają kochać muzykę zmarłej wokalistki, wszyscy wałkują filmy zmarłego aktora no i oczywiście wszyscy kochają zmarłego naukowca.

Steven Hawking, o którym mam ochotę wspomnieć, widniał u mnie na Facebooku od rana i to głównie u ludzi i na stronach, którzy nie mają ani trochę wspólnego z nim czy w ogóle z nauką. Ewentualnie słyszeli o nim w filmie „Theory of everything”. Nie różnię się wiele od nich, bo słyszałem może i za małolata o Hawkingu, ale najwięcej dowiedziałem się właśnie z filmu. Szkoda chłopa, bo każdego szkoda, ale gość w życiu nie miał łatwo i powiedzmy, że teraz pewnie już jest łatwiej. Wiek również swój miał, bo większość ludzi pozornie zdrowych nie dożywa nawet pięćdziesiątki, więc w jego przypadku to nie zły wynik. Nie stanę się nagle jego wielkim fanem, po prostu szanuję go, tak jak spakowałem to za życia czytając o nim. Ale zawsze pozostaną mi w pamięci jego ostrzeżenia.

Kilka lat temu przeczytałem artykuł spod jego pióra, w którym napisał, że wg niego jest kilka bardzo poważnych zagrożeń ludzkości, które mogą zakończyć jej istnienie już w ciągu najbliższego stulecia. Pierwszą z nich jest wyczerpanie zasobów. Nawiązywał do potrzeby kolonizacji innych planet w celu poszukiwania miejsc do zamieszkania i alternatyw, gdyby nasza planeta przestała wystarczać. Druga sprawa jest bardziej sci-fi, ale moim zdaniem dosyć poważna. A mianowicie sztuczna inteligencja. Hawking uważał, że potencjalna przyszłość rodem z Matrixa czy Terminatora to bardzo prawdopodobny rozwój wydarzeń, patrząc na to w jakim kierunku się poruszamy. I wydaje mi się, że miał rację mówiąc to, bo wystarczy spojrzeć na dotychczasowe wyniki prac nad AI. Bot internetowy od Google na chacie, który zaczął mówić że największym problemem naszej planety jest ludzkość i wypadałoby się jej pozbyć. Humanoidalny robot, który podczas swojego publicznego przemówienia doszedł do pomysłu posiadania własnej armii dronów. Takie rzeczy nie są w porządku. Ludzie uważają w większości że przecież coś takiego jest niemożliwe, że to tylko fikcja. Ale popatrzmy ile fikcyjnych rzeczy powstało i się wydarzyło.

Co jak co, ale tutaj akurat staję po stronie Pana Hawkinga. Co by nie mówić, jest to nieprzyjemna wizja.

Zdrowie Panie Hawking. Nie prędko trafi nam się ktoś taki jak Pan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *