Kiedy powiesz sobie dość?

Ile jesteś w stanie znieść bullshitu zanim coś zmienisz? Ile czasu jesteś w stanie tolerować brak szacunku do samego siebie? Ile czasu będziesz tkwić w miejscu, z którego powinieneś spierdolić już dawno? Jak długo będziesz wysłuchiwał pustych obietnic i zostawał w fazie niespełnionych marzeń?

Ten post kierowany jest do wszystkich ludzi jak i do mnie samego.

Zdarza się tak, że pozostajemy w danym miejscu otoczeni przez pewne osoby przez długi czas. Zbyt długi. Nie podoba nam się to. Wkurzamy się każdego dnia. Ale dalej w tym tkwimy. Dlaczego? Bo to jest zło, które bardzo dobrze znamy. To nie istotne, że studiujemy kierunek, który nie do końca lubimy. Nie ma znaczenia, że szef obiecuje awanse i rozwój i nic z tym nie robi. Nie jest problemem również tkwienie w związku bez przyszłości. Wszystko to co mamy, jakie złe by nie było, to i tak jest bezpieczniejsze niż to co mogło by na nas czekać.

Jeśli popracujemy w firmie przez np rok, to bardzo dobrze wiemy w jak głębokiej dupie jesteśmy i ile gówna każdego dnia musimy tolerować. Przestajemy liczyć na cokolwiek, bo wiemy, że nie możemy na to liczyć, chyba że nasz szef przejdzie jakąś ogromną przemianę duchową. A cuda o ile się zdarzają, to jednak to dalej rzadkość.

Sam tkwię właśnie w takiej sytuacji. Mam pracę. Nie jest rozwojowa, mimo obietnic już na samym starcie współpracy. Niedawno minął rok od podpisania pierwszej umowy. Robię to samo co robiłem, chociaż teraz się ma do mnie więcej pretensji o wszystko. Za rzeczy, za które po teoretycznym awansie byłbym odpowiedzialny, a mam brać odpowiedzialność mimo jego braku. I robię to sam ma własne życzenie. Nikt mi nie każe w tym tkwić, a jednak to robię. Wmawiam sobie cały czas, że mogę trafić gorzej, że mając rodzinę, odpowiedzialność i opłaty, lepiej mieć stały pieniądz z pracy, która mam i znam, bo mógłbym trafić gorzej, mieć mniej, albo być mniej zadowolony.

Z drugiej strony ilość ofert na rynku pracy jest ogromna i daje możliwość znalezienia czegoś co da spełnienie i zadowolenie. No i oczywiście dobry pieniądz. Wiadomo, że liczba ofert zostaje odpowiednio zubożona jeśli podejmiemy wszystkie propozycje pracy jako telemarketer, przedstawiciel handlowy, kelner, czy kierowca ubera. Dalej pozostawia to jednak pewną ilość ofert, z której coś uda się wybrać. I to właśnie teraz zacząłem robić. Zarejestrowałem się na wszystkich portalach o pracę i szukam. I wysyłam. I pytam. Bo chcę poprawić swoje życie. Chcę mieć więcej niż mam. Chce mieć lepiej niż mam. Chce żeby moja rodzina miała więcej i lepiej niż ma.

Jeśli macie swoje historie związane z taką sytuacją, chętnie wyslucham/przeczytam. Również byłbym wdzięczny za rady i pomoc w znalezieniu czegoś. Ja miejmy nadzieję, że będę mógł kiedyś odwdzięczyć się tym samym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *