Chwila wytchnienia.

Blisko 2 tygodnie przerwy od pisania. Coś strasznego… Ale w sumie nie żałuję. A wiecie czemu? Bo w przeciągu tych kilkunastu dni bardzo oczyścił mi się umysł. Udało się spotkać z przyjaciółmi, udało się zrobić wypad za miasto na grilla razem z dziewczynami i odetchnąć od hałasu i zgiełku. Kocham miasto i mógłbym mieszkać przy samym krakowskim rynku, ale raz na czas fajnie po prostu uciec. Tym bardziej jak jest taka ładna pogoda.

W plecaku noszę książkę pt „Unfuck yourself” z zamiarem przeczytania i naprawy swojej bani i podejścia do życia. Jeszcze nie zacząłem, ale tytuł chwytliwy to i nabyłem ją drogą kupna. Recenzja pewnie na dniach. Zobaczymy czy książka o fajnym tytule może pochwalić się też fajną treścią.

Do diety oczywiście czas było wrócić po raz kolejny, no bo grill, piwko, grzeszki różne, no to trzeba naprawić. Ale warto było, bo tradycyjnych wypadów na działeczkę że znajomymi nie miałem już od 2 albo 3 lat.

Takie rzeczy przypominają, że czasami w życiu trzeba zwolnić i rozkoszować się momentami, które na zawsze zostają niezapomniane. A widząc moja córeczkę wrzucającą kamyki do rzeki i biegającąpo trawie na słoneczku z uśmiechem na ustach to to, co się chce widzieć częściej. A teraz będziemy zabierać się za naukę jazdy na rowerze, także już się nie mogę doczekać weekendu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *